Nederlands Polski

Belgia i Belgowie... w oczach Holendrów

Najbliższym” sąsiadem Holandii jest Belgia. Historyczne związki są wciąż bardzo żywe.

Holendrzy traktują Belgię jako część Niskiego Kraju (Lage Landen), czyli jako „swoje”, a Belgów nieco z góry, jako tych mniej rozgarniętych, ale jednak swoich braci.

Belgia jest jedynym krajem na świecie, w którym ciągle dyskutuje się nad sensem istnienia....samej Belgii. Tak naprawdę to Belgia nie istnieje. Jak sami Belgowie czasem żartują, jest to obszar pomiędzy Francją i Holandią. W roku 2008 doszło niemal do rozpadu Belgii i kraj funkcjonował bez rządu federalnego. Belgia jest więc najlepszym przykładem, że kraj może dobrze funkcjonować bez rządu i polityków. Kraj ma wiele rządów; rząd federalny i kilka rządów regionalnych. Przeciętny Belg, żyjący w swojej wsi, interesuje się tym co się dzieje w jego najbliższym sąsiedztwie i nie wie nawet ile i jakie rządy istnieją w jego kraju, więc jeśli jakiś rząd upada zawsze zostaje parę innych (!) – to nie jego kłopot. Belgia jest państwem stworzonym przez polityków, gdy tymczasem jego mieszkańcy żyją swoim życiem, nie interesując się “federalną Belgią”. Przykład? W walońskim mieście Liège obchodzi się 14 lipca francuskie święto narodowe a nie 21 lipca kiedy to przypada święto narodowe Belgii.

Belgia jest jak stare małżeństwo, które jednak nie może zdecydować się na rozwód. Podział na frankofońską Walonię i flamandzką Flandrię zaznacza się niemalże w każdym obszarze życia publicznego. Mieszkańcy Flandrii narzekają na „utrzymywanie” przynoszącej mniej zysków Walonii, co najmniej tak, jakby łożyli na inne państwo. Normalną sytuacją jest kryzys polityczny, ponieważ partie pochodzące z obu części kraju rzadko mogą dojść do jakiegokolwiek porozumienia.



Z drugiej strony, to liczący się gracz na arenie międzynarodowej. Gościna instytucji Unii Europejskiej robi wrażenie, wszędzie słychać, że w Brukseli powiedziano, zatwierdzono, spotkano się, debatowano, itp.

Jaka Belgia jest naprawdę, co myślą i mówią o sobie sami Belgowie, i jaką opinię mają wśród innych nacji Europy?


Możemy powiedzieć, że:
– Belgia nie istnieje ale Bruksela jest stolicą Europy.
 – Flamandczycy mają morze a Walończycy góry (Ardeny).
– Jak sami Belgowie żartują, są podzieleni na trzy grupy:
1. Francuskojęzycznych i niderlandzkojęzycznych.
2. Prawicę i Lewicę.
3. Katolików i niewierzących.

– Gdyby Belgia rozpadła się na Walonię i Flandrię to zaczął by się następny kryzys, i walka jakie miasto miałoby zostać stolicą.

– Flamandczycy nie wiedzą nic o Walończykach i odwrotnie.

– Flamandczycy są przekonani, nie bez podstaw, że pracują na leniwych darmozjadów z Walonii.

Taka jest Belgia...

Teoretycznie Belgia jest krajem trójjęzycznym (język mniejszości niemieckiej również posiada status języka urzędowego), jednak turyści mogą odnieść wrażenie, że to dwa osobne państwa. W Walonii mówi się po francusku, w tym języku są napisy, szyldy oraz nazwy ulic. We Flandrii po flamandzku i nikt nie łamie tego niepisanego prawa. Dwujęzyczna jest jedynie Bruksela, ale i tu widać ścieranie się tych nieprzepadających za sobą grup.

Mimo, że Flamandczycy mówią tym samym językiem co mieszkańcy Niderlandów (choć oczywiście z pewnym akcentem) to Holendrów zaskakuje jednak odmienność charakteru Belgów. Belgowie w ich mniemaniu są bardziej „burgońscy” - czyli poświęcają więcej uwagi smacznej kuchni i popitce. Prowadzenie na przykład interesów z Belgami wymaga więcej cierpliwości i mniej typowo holenderskiego „zakelijkheid” (pragmatyzmu, konkretu).

Właśnie te różnice kulturowe i światopoglądowe powodują, że Holendrzy i Belgowie często opowiadają o sobie nawzajem dowcipy.

Dowcipy na temat mieszkańców sąsiednich krajów opowiadane są na całym świecie. Jeśli postawisz przeciwnika w złym świetle, jednocześnie doceniasz własną grupę, jako lepszą, mądrą, nowoczesną, progresywną i otwartą.

I tak Belgowie stali się bohaterami holenderskich dowcipów. W odpowiedzi na holenderskie kawały o Belgach, ci ostatni zaczęli sobie żartować oczywiście z Holendrów. Belgowie są przede wszystkim przedstawiani w holenderskich dowcipach jako głupcy, podczas gdy Holendrzy w oczach Belgów są w większości ekstremalnie chciwi.

Poniżej kilka przykładów:

Trzech mężczyzn, Belg, Holender i Murzyn, siedzi zestresowanych na oddziale położniczym. Nagle wychodzi lekarz i mówi: – Gratuluję, każdemu z was urodził się chłopczyk! Jest tylko jeden problem, z powodu dużego ruchu nie zaznaczyliśmy, czyje dziecko jest czyje, ale myślę, że sami rozpoznacie swe maluchy. Kiedy podchodzą do dzieci, Holender od razu bierze czarnoskóre dziecko. Lekarz: – Ależ proszę pana, to przecież nie może być pańskie dziecko! Holender na to: – Wiem, ale to jedyny sposób na to, bym wiedział na pewno, że nie wrócę do domu z małym Belgiem.

Holendrzy dowcipkują głównie na temat inteligencji Belgów. To właśnie dlatego napis na kartonie z mlekiem w Holandii brzmi: „Tu otwierać”, w Belgii zaś instrukcja brzmi: „Otwierać w domu”.

Z kolei w belgijskich dowcipach o Holendrach najczęściej przewija się stereotyp skąpca, który zrobi wszystko, aby tylko zaoszczędzić kilka centów:

Kiedy Holender wygrał w lotto, jego żona powiedziała, że chciałaby teraz zobaczyć świat. Holender kupił jej atlas.

Dlaczego Holendrzy chodzą po parku w płetwach pływackich? – Żeby szybciej niż kaczki dopchać się do chleba.

I tak można bez końca... Jeśli jednak chcecie poznać tą prawdziwą Belgię z bliska, to musicie sami odwiedzić ten niezbyt duży, ale bardzo ciekawy kraj!

Brugge

W północno-zachodniej Belgii w prowincji Flandria Zachodnia, znajduje się jedno z najciekawszych i najpiękniejszych belgijskich miast- Brugia. To wyjątkowe, jakby żywcem wyjęte z okresu średniowiecza miasto, jest połączone drogą wodną z Ostendą, Zeerbrugge czy Gandawą. Z powodu obfitości kanałów w historycznej części miasta nazywane jest flamandzką Wenecją.

Początki miasta sięgają jeszcze czasów, gdy żył Juliusz Cezar i związane są z podbojami Rzymian w tej części Europy. Pierwsze wzmianki na piśmie o Brugii pochodzą z lat 850 do 875 ale prawa miejskie miasto uzyskało dopiero w 1128 roku.

Od XIII wieku Brugia należała do związku miast hanzeatyckich. Dzięki swojemu położeniu oraz stale rozbudowywanemu portowi miasto stało się ważnym centrum w handlu międzynarodowym, a zarazem ekonomiczną stolicą całej północno-zachodniej Europy. W tamtym czasie właśnie tutaj otwarto pierwsza giełdę na świecie!

Okres największej świetności średniowiecznej Brugii przypadł na XIV wiek. W tym czasie miasto liczyło aż 46.000 mieszkańców.

Właśnie wtedy nastąpiła ogromna rozbudowa miasta. Do dzisiaj możemy podziwiać poszczególne potężne bramy wjazdowe, które są pozostałościami po drugim (wewnętrznym) murze obronnym Brugii.

Książęta Burgundzcy ustanowili w tym czasie w Brugii swoje najważniejsze rezydencje, co przyciągnęło wielu artystów, w szczególności malarzy i architektów oraz wiele innych wybitnych osobistości z całej Europy. Rezultatem tego było ogromne wzbogacenie się miasta pod względem architektonicznym, artystycznym i kulturalnym. Monumentalny ratusz jest tego najlepszym przykładem, ale nie jedynym. Wiele kościołów, dworów i kamienic pochodzi z tego właśnie okresu.

Niestety śmierć księżnej Marii Burgundzkiej, w roku 1482, doprowadziła do opuszczenia miasta przez ten ród. Był to moment zwrotny w rozwoju Brugii. Od tej chwili nastąpił powolny upadek miasta i portu. Już wkrótce role centrum handlu międzynarodowego przejęła Antwerpia, a Brugia stała się zubożałą i podupadłą mieściną. Pod koniec XIX wieku była znana jako jedno z najuboższych miast w Niderlandach. Nawet wielka rewolucja przemysłowa nie była w stanie dźwignąć Brugii z kolan. Dopiero, gdy w 1896 roku rozpoczęto budowę portu Zeebrugge, miasto zaczęło ponownie rozwijać się pod względem ekonomicznym. Zaś wielka wystawa malarstwa Prymitywistów niderlandzkich z 1902 była zaczątkiem silnego kulturalnego oraz turystycznego rozkwitu, który skutkuje po dzień dzisiejszy. W okresie obydwóch Wojen światowych Brugia zbytnio nie ucierpiała. Najpiękniejsze miejsce w mieście, to wpisana na listę zabytków UNESCO brugijska Starówka. W 2002 roku Brugia została wybrana Europejską Stolicą Kultury.

Należy pamiętać, ze Brugia jest również kolebką malarstwa flamandzkiego. Działali w niej wybitni malarze i miniaturzyści. W 1430 roku osiedlił się tutaj, ożenił i mieszkał aż do śmierci malarz Jan van Eyck. Pracowali tu także tacy artyści jak Petrus Cristus, Hugo van der Goes, Hans Memling czy Gerard David. Brugia stanowi wyjątkowy przykład średniowiecznej zabudowy, która zachowała swoją historyczną strukturę, rozwijającą się przez stulecia, gdzie pierwotna zabudowa gotycka jest częścią tożsamości miasta, która jest silnym magnesem przyciągającym wielu turystów.

Obecnie Brugia jest miastem, w którym królują przede wszystkim słodycze. Wielu turystom znane jest Muzeum Czekolady “Choco Story” mieszczące się w budynku starej winiarni. Można tu poznać historię produkcji czekolady trwającą od 1480 roku. Tutaj również odbywa się festiwal czekolady, na którym prezentowane są wyroby blisko 50 wytwórców. Ciekawostką festiwalu jest przygotowywanie specjałów czekoladowych bezpośrednio na oczach zwiedzających i oczywiście możliwość degustacji.

Drugim charakterystycznym dla Brugii produktem jest piwo, warzone według doskonałych domowych receptur w okolicznych browarach. Są to produkty w pełni naturalne, bez chemicznych dodatków.

Trzecią, nieco mniej znaną specjalnością miasta, są belgijskie koronki wykonywane metodą klockową, często przez starsze kobiety na ulicach, bezpośrednio w towarzystwie widzów. Warte zwiedzenia są również Muzeum Frytek oraz Muzeum Koronkarstwa i Muzeum Diamentów. W tych dwóch ostatnich można popatrzeć jak wykonuje się koronki oraz szlifuje kamienie.

Brugia to miasto zatłoczone i ruchliwe, dlatego najlepiej jest spacerować po nim pieszo i to w godzinach porannych. Najpiękniejsze miejsce w mieście, to oczywiście brugijska Starówka. Jest tu wiele dawnych kanałów, otoczonych starymi domami z kamienia, a także uroczymi małymi mostkami pozwalającymi przedostać się na drugą stronę. Poza mieszczańskimi domami są tu też obiekty sakralne. Najciekawsza z pewnością jest bazylika - Heilige Bloed Basiliek. Podobno W znajdującej sie przy bazylice gotyckiej kaplicy znajduje się relikwiarz z krwią Chrystusa.

Moglibyśmy tutaj wymienić jeszcze dziesiątki innych ciekawych atrakcji turystycznych, ale odkrywanie tych zostawiamy każdemu z Was osobiście.

Jedno jest pewne: Brugia to miasto turystów, a więc w okresie letnim można spotkać tu tłumy. Mieszkańcy to zaledwie 10% ludności przewijającej się przez ulice. Należy jednak pamiętać, że ceny są tu dość wysokie, sklepy nieliczne i na dodatek zamykane wcześnie. Nie ma niedzielnego handlu nie tylko w marketach, ale również w restauracjach, a wiec dla tych, którzy przyjeżdżają spontanicznie nie ma zbyt dużej wygody, ale uderza czystość miasta i estetyka każdego zakątka.

Zapraszamy do odwiedzenia tego urokliwego miasta!

facebook